W polskiej transplantologii potrzebne są zmiany prawne i organizacyjne, żeby usunąć bariery ograniczające dalszy rozwój przeszczepów – powiedział środę na konferencji prasowej w Warszawie prof. Artur Kwiatkowski z Instytutu Transplantologii WUM.

Spotkanie odbyło się z okazji po raz pierwszy organizowanej w Polsce międzynarodowej konferencji donacji narządów (International Organ Donation Conference), która w dniach 4-5 czerwca odbędzie się w Rynie na Mazurach.

„Zależy nam na wykorzystaniu najlepszych osiągnięć transplantologii europejskiej i amerykańskiej, takich jak altruistyczne dawstwo narządów oraz przeszczepy łańcuchowe” – powiedział w rozmowie z PAP prof. Artur Kwiatkowski z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, przewodniczący komitetu naukowego konferencji w Rynie.

Jeden z najbardziej znanych na świecie transplantologów prof. Dorry Segev z Johns Hopkins University w Baltimore podkreślił, że obecnie dąży się do tego, żeby zwiększyć liczbę dawców narządów, zarówno zmarłych jak i żywych, bo coraz większe jest zapotrzebowanie na przeszczepy.

Prof. Segev w 2016 r. wykonał pierwsze w Stanach Zjednoczonych operacje nerki i wątroby pobrane od zmarłych dawców z wirusem HIV, które wszczepiono osobom żyjącym z tym patogenem. Zniesienie zakazu wykonywania takich transplantacji sprawiło, że w USA będzie można w ciągu roku dodatkowo o 500 zwiększyć liczbę dawców. Zysk będzie podwójny, bo skróci się liczba oczekujących na przeszczep zarówno wśród osób z wirusem HIV, jak i pozostałych potencjalnych biorców.

Prof. Aleksandra Kukla z University of Minnesota w Minneapolis powiedziała PAP, że narządy coraz częściej pobierane są od osób starszych po 60., a nawet 70. roku życia. Również osoby w wieku emerytalnym mogą mieć przeszczepioną nerkę. „Najstarszy dawca i biorca w naszym ośrodku mieli ponad 75 lat” – powiedziała PAP prof. Kukla, która w 1996 r. ukończyła Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie.

Specjalistka dodała, że od żywych dawców poza nerkami można pobrać również fragment wątroby, płuca, a nawet trzustki. „W USA prawo pozwala na to, żeby od żywych dawców narządy, głównie nerki, bez zgody sądu były zarówno pobierane od bliskich, jak i osób niespokrewnionych. Jest to tzw. anonimowe dawstwo altruistyczne” – podkreśliła Beata Mierzejewska z University of Toledo.

Dawstwo altruistyczne umożliwia ofiarowanie nerki dowolnej osobie i umożliwia przeprowadzanie tzw. przeszczepów domino (łańcuchowych) między wieloma, nawet kilkudziesięcioma parami. „W USA od wielu lat prowadzony jest program wymiany nerek między parami (Alliance for Paired Kidney Donation). Największy ośrodek, który się z tym zajmuje, jest w Toledo w Ohio, zrzesza ponad 80 amerykańskich ośrodków transplantacyjnych” – powiedział prof. Stanisław Stepkowski z University of Toledo.

Prof. Stepkowski studiował w Polsce, Norwegii, Kanadzie i Stanach Zjednoczonych. Od początku interesował się transplantologią i immunologią. Obecnie uczestniczy w amerykańskim programie wymiany nerek między parami.

„W Polsce najważniejszy zadaniem jest zatrzymanie spadku zmarłych dawców” – powiedział prof. Kwiatkowski. Według danych Centrum Organizacyjno-Koordynacyjnego ds. Transplantacji „Poltransplant”, w 2015 r. narządy pobrano u nas od 706 zmarłych dawców, podczas gdy w 2012 r. było ich 786, w 2013 r. – 775. Spadła również liczba wszystkich wykonywanych przeszczepów: z 1546 – w 2012 r. do 1432 – w 2015.

Według prof. Kwiatkowskiego, piętą achillesową polskiej transplantologii jest mała liczba transplantacji od żywych dawców. W 2015 r. przeszczepiono w naszym kraju zaledwie 60 nerek od żywych dawców oraz 22 fragmenty wątroby. Stanowi to zaledwie 5 proc. wszystkich przeszczepów, podczas gdy w wielu innych krajach, takich jak Szwecja i Stany Zjednoczone, na takie transplantacje przypada 40 proc. wszystkich przeszczepów.

Dr Rafał Kieszek z Instytutu Transplantologii WUM opowiada się również za tym, żeby podobnie jak w innych krajach zostało w Polsce zalegalizowane anonimowe dawstwo altruistyczne.

Prof. Kwiatkowski uważa, że należałoby zmienić procedurę kwalifikacji potencjalnych biorców narządów ze stacji dializ na ośrodki transplantacyjne. Taki system jest w USA, jak i w wiodących krajach Unii Europejskiej.

Prof. Kukla powiedziała dziennikarzowi PAP, że w Stanach Zjednoczonych jest system mieszany: do przeszczepów nerek kwalifikują zarówno ośrodki transplantacyjne jak i stacje dializ. Jednak stacje muszą zgłosić na listę oczekujących na przeszczep każdego pacjenta natychmiast po jego przyjęciu, jeśli tylko nie ma co do tego przeciwskazań. Potem jest to stale kontrolowane. Nie może być zatem takiej sytuacji, że chory jest dializowany i mimo tego, że kwalifikuje się do przeszczepu, nie jest jeszcze na liście osób oczekujących.
Żródło: www.naukawpolsce.pap.pl

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz komentarz!
Wprowadź swoje imię

*