Represje polityczne odebrały wielu białoruskim przedsiębiorcom dostęp do rynków, partnerów i biznesowego zaplecza. Nie odebrały im jednak wiedzy, doświadczenia ani zdolności do tworzenia firm. Projekt BDI (Belarusian Diaspora Initiative) ma sprawić, by ten potencjał nie został zmarnowany.

Po wyborach prezydenckich na Białorusi w 2020 roku i następujących po nich represjach tysiące przedsiębiorców przeniosło działalność do innych krajów Europy. Sytuację pogłębiła inwazja Rosji na Ukrainę w 2022 roku. Białoruscy przedsiębiorcy stracili dostęp do rynków, sieci kontaktów i ekosystemów, które przez lata pozwalały ich firmom się rozwijać.

Odpowiedzią na te wyzwania stała się długofalowa i konsekwentna praca. Już po wydarzeniach z 2020 roku Unia Europejska wsparła pierwsze kroki ABBA (Association of Belarusian Business Abroad) na rzecz ochrony przedsiębiorców. W latach 2023–2024 inicjatywa przekształciła się w stabilne, systemowe wsparcie instytucjonalne dla ABBA i białoruskiego biznesu z udziałem czterech kluczowych instytucji europejskich, a w latach 2025–2027 przekształciła się w projekt BDI, łączący szerokie konsorcjum ośmiu organizacji: Eurochambres, Polish Chamber of Commerce, izby handlowe z Estonii, Litwy (w tym z Kowna), ABBA, Imaguru oraz Bel.biz.

Celem nie jest stworzenie osobnego świata dla przedsiębiorców na emigracji. Mają stać się częścią europejskiej gospodarki, rozwijać firmy, zdobywać klientów, partnerów i inwestorów oraz wykorzystywać doświadczenie, z którym przyjechali.

O tym, dlaczego sama rejestracja firmy w nowym kraju nie wystarcza, jak odbudować utracone otoczenie biznesowe i dlaczego wspieranie przedsiębiorców zmuszonych do emigracji może być inwestycją w konkurencyjność Europy, z przedstawicielami projektu – Anną Holub (Project Manager z KIG) oraz Mariną Girin i Yauhenim Burym (przedstawicielami ABBA) – rozmawia Wioleta Chorąży.

Wyjazd przedsiębiorcy z kraju często sprowadza się w debacie publicznej do samej relokacji. Co w rzeczywistości traci właściciel firmy, który musi rozpocząć działalność w nowym otoczeniu?

AH – W ciągu półtora roku trwania projektu my, jako KIG, zauważamy, że przedsiębiorca traci przede wszystkim środowisko, które budował przez lata. Można przyjechać z wiedzą, doświadczeniem, pomysłem i kapitałem, ale nie ma się już tych samych klientów, partnerów, kontaktów. Trzeba poznać przepisy, podatki, kulturę biznesową i od początku budować zaufanie. Przedsiębiorca w nowym kraju nie zawsze wie, do kogo zwrócić się z konkretnym problemem. My nie musimy znać każdej odpowiedzi, ale możemy znać ludzi, którzy ją mają. Często właśnie połączenie odpowiednich osób staje się początkiem dalszego rozwoju.

BDI nie chce jednak tworzyć zamkniętej społeczności białoruskiego biznesu. Dlaczego integracja z lokalnym rynkiem jest tak ważna?

MG – Zamknięcie się we własnym środowisku ogranicza możliwości. Jeżeli przedsiębiorca prowadzi firmę w Polsce, powinien poznawać polskich przedsiębiorców, klientów, ekspertów i instytucje. W innym kraju europejskim – dokładnie tak samo.

Dlatego jednym z podstawowych założeń projektu jest integracja. Chcemy otwierać im drogę do rynku, który już istnieje.

Jak wygląda takie wsparcie w praktyce?

AH – Projekt BDI łączy mentoring, rozwój biznesu, akcelerację, doradztwo, udział w wydarzeniach międzynarodowych, matchmaking oraz kontakty z klientami, partnerami i inwestorami.

W programach mentoringowych najpierw analizujemy potrzeby przedsiębiorcy, a później szukamy doświadczonej osoby, która może go wesprzeć. Mentor i przedsiębiorca współpracują i omawiają model biznesowy. Zdarza się, że relacja mentoringowa trwa dłużej niż formalny program, a mentor wprowadza przedsiębiorcę do kolejnych środowisk i pomaga nawiązywać kontakty.

Organizujemy również warsztaty dotyczące prowadzenia firmy, podatków, finansowania, budowania marki i nowych technologii. Ważne, aby przedsiębiorcy otrzymywali praktyczną wiedzę, którą mogą wykorzystać w swojej działalności.

Skala zainteresowania pokazuje, że potrzeba takiego wsparcia jest duża. Jak wygląda to w liczbach?

MG – Od uruchomienia inicjatywy w 2025 roku wpłynęło około 1000 zgłoszeń, a ponad 300 białoruskich przedsiębiorców na uchodźstwie zaangażowało się w różne formy wsparcia. Podczas jednej z wizyt studyjnych uczestnicy nawiązali ponad 250 nowych kontaktów biznesowych z potencjalnymi klientami, inwestorami, mentorami i organizacjami otoczenia biznesu.

Za tymi liczbami stoją ludzie, którzy przez lata funkcjonowali jako przedsiębiorcy czy eksperci, a po przeprowadzce znaleźli się w środowisku, w którym nikt ich nie zna. Muszą odbudować swoją pozycję i ponownie pokazać kompetencje. Takie projekty przypominają im, że nie zaczynają od zera.

Czyli nie mówimy wyłącznie o pomocy dla migrantów, lecz także o potencjale gospodarczym?

AH – Zdecydowanie. Przedsiębiorca, który prowadzi firmę w Polsce, zatrudnia pracowników, kupuje usługi i płaci podatki, staje się częścią polskiej gospodarki. Jego pochodzenie nie zmienia faktu, że tworzy tutaj wartość ekonomiczną.

MG – Chcemy zmieniać sposób myślenia o przedsiębiorcach zmuszonych do emigracji. Nie są wyłącznie odbiorcami pomocy. Są pracodawcami, innowatorami i partnerami biznesowymi. Ich doświadczenie może przekładać się na nowe firmy, miejsca pracy, inwestycje i współpracę transgraniczną.

Co zyskuje Polska i Europa, otwierając swoje ekosystemy biznesowe na tych przedsiębiorców?

MG – Przede wszystkim kompetencje. Ludzie nie zostawiają wiedzy na granicy.

Jeżeli ktoś prowadził firmę przez lata, zna branżę, potrafi budować zespoły, sprzedawać produkty czy tworzyć technologię, ta wiedza nadal istnieje. Pytanie, czy w nowym kraju będzie miał możliwość jej wykorzystania.

Europa może tę wiedzę stracić albo włączyć do własnego obiegu gospodarczego. W drugim przypadku powstają firmy, miejsca pracy, kontakty międzynarodowe i możliwości współpracy. Projekt ma przyspieszać integrację rynkową, wzmacniać konkurencyjność MŚP i ułatwiać transfer wiedzy między przedsiębiorcami a europejskimi ekosystemami biznesowymi.

W projekcie dużą rolę odgrywa odpowiedzialność i weryfikacja uczestników. Skąd taka potrzeba?

YB – Po 2022 roku, gdy Białoruś znalazła się w statusie współagresora, białoruski biznes na emigracji zderzył się z podwójnym ciosem. Z jednej strony – represje z 2020 roku i prześladowania za jednoznaczną postawę antywojenną, z drugiej – nieufność w Europie, gdzie ze względu na białoruski paszport często odmawiano współpracy z przedsiębiorcami, zamykano im rachunki i nie zawierano umów.

Jedynym sposobem na odbudowanie zaufania europejskich partnerów stała się rygorystyczna weryfikacja. Musieliśmy na nowo udowadniać, że Białorusinów należy rozróżniać: czym innym jest reżim, a czym innym niezależny biznes o jasnym kręgosłupie moralnym. Dla ABBA kluczowe jest, aby nasi uczestnicy podzielali wartości demokratyczne, otwarcie sprzeciwiali się wojnie oraz reżimowi i przestrzegali naszego kodeksu etycznego. System weryfikacji to nie formalna kontrola, lecz gwarancja dla biznesowych oraz instytucjonalnych partnerów, że mają do czynienia z uczciwym, pryncypialnym i wiarygodnym biznesem, który w pełni zasługuje na wsparcie i współpracę.

Przedsiębiorcy uczestniczą również w międzynarodowych wydarzeniach. Co daje taka obecność poza samą promocją?

AH – Przede wszystkim dostęp do ludzi, do których samodzielnie trudno byłoby dotrzeć. Uczestnicy brali udział m.in. w Web Summit czy Latitude59, gdzie spotykają inwestorów, klientów, partnerów i przedstawicieli instytucji wspierających biznes.  Efektem są nowe kontakty, partnerstwa handlowe, klienci i inwestorzy oraz możliwość sprawdzania potencjału kolejnych rynków.

Networking nie jest więc dodatkiem. W biznesie często pierwszy jest kontakt, a dopiero później kontrakt.

Projekt potrwa do końca 2027 roku. Co powinno pozostać po jego formalnym zakończeniu?

MG – Przede wszystkim sieć relacji. Koniec finansowania nie powinien oznaczać końca współpracy. Długofalowym celem jest dalsza integracja białoruskich przedsiębiorców z europejskimi ekosystemami biznesowymi i innowacyjnymi, współpraca z izbami gospodarczymi, inwestorami i instytucjami oraz zwiększanie możliwości internacjonalizacji i dostępu do kapitału.

Chcielibyśmy również, aby wypracowany model można było wykorzystać w przypadku innych społeczności przedsiębiorców dotkniętych przymusową emigracją. Europa będzie mierzyła się z podobnymi wyzwaniami także w kolejnych latach.

W perspektywie długoterminowej pojawia się jeszcze jeden cel – przyszłość samej Białorusi. Jaką rolę może w niej kiedyś odegrać biznes, który dziś rozwija się poza krajem?

MG – Ogromną. Dlatego tak ważne jest, żeby tego potencjału nie stracić.

Przedsiębiorcy zdobywają doświadczenie na europejskich rynkach, budują relacje, poznają inne modele zarządzania i funkcjonowania gospodarki. Nie wiemy, ilu z nich wróci i kiedy będzie to możliwe. Część zapewne pozostanie w Polsce czy innych krajach Europy. Nie wyklucza to jednak późniejszego prowadzenia działalności między krajami i udziału w odbudowie gospodarczej Białorusi.

Chcemy, żeby białoruscy przedsiębiorcy byli postrzegani jako innowatorzy, pracodawcy i wiarygodni partnerzy, którzy już dziś wnoszą wartość do europejskiej gospodarki, a jednocześnie zachowują kompetencje, relacje i doświadczenie potrzebne kiedyś do odbudowy demokratycznej Białorusi.

Europa nauczyła się pomagać ludziom zmuszonym do opuszczenia własnego kraju. Kolejnym wyzwaniem jest sprawić, by wraz ze zmianą miejsca zamieszkania nie tracili dorobku, kompetencji i zawodowej tożsamości. Przedsiębiorca może stracić rynek i biznesowe zaplecze, ale jego doświadczenie nadal może tworzyć wartość – dziś dla Polski i Europy, a w przyszłości być może również dla kraju, z którego musiał wyjechać.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj