Centralna e-rejestracja zaczyna realnie porządkować dostęp do wizyt i badań w publicznej ochronie zdrowia. System ma już ponad 1,7 mln zrealizowanych wizyt, 1,2 mln zaplanowanych oraz 465 tys. odzyskanych terminów, które wróciły do obiegu dzięki łatwiejszemu odwoływaniu i zmianie wizyt przez pacjentów. Ministerstwo Zdrowia i Centrum e-Zdrowia przekonują, że to dopiero początek większej cyfrowej zmiany.

Centralna e-rejestracja przyspiesza dostęp do świadczeń

Cyfryzacja ochrony zdrowia w Polsce długo kojarzyła się głównie z e-receptą i Internetowym Kontem Pacjenta. Teraz do tego katalogu coraz mocniej dołącza centralna e-rejestracja, która ma uprościć jeden z najbardziej frustrujących elementów systemu, czyli zapis na wizytę lub badanie. Pierwsze miesiące działania pokazują, że to rozwiązanie trafia w realną potrzebę pacjentów. Ministerstwo Zdrowia poinformowało, że system obsłużył już ponad 1,7 mln zrealizowanych wizyt, a kolejne 1,2 mln zostało zaplanowanych. Co równie istotne, ponad 465 tys. terminów wróciło do puli i mogło zostać wykorzystanych przez inne osoby.

To właśnie ten efekt może okazać się jedną z największych korzyści całego projektu. W publicznej ochronie zdrowia problem niewykorzystanych terminów od lat obciążał placówki i wydłużał kolejki. Dzięki centralnemu systemowi pacjent może znacznie łatwiej odwołać wizytę lub zmienić jej termin przez Internetowe Konto Pacjenta albo aplikację mojeIKP. Dodatkowo system wysyła automatyczne przypomnienia, co ogranicza zjawisko tzw. no-show. W praktyce oznacza to lepsze wykorzystanie czasu lekarzy i większą dostępność świadczeń dla kolejnych osób.

Pacjenci wysoko oceniają nowe rozwiązanie

Z perspektywy użytkownika liczy się jednak nie tylko technologia, ale przede wszystkim prostota. I właśnie ten element został oceniony wyjątkowo wysoko. Z badania satysfakcji wynika, że 96,2 proc. osób uznało znalezienie terminu za łatwe, 86 proc. poradziło sobie z rejestracją samodzielnie już przy pierwszym kontakcie, a 75 proc. zadeklarowało, że poleci usługę rodzinie lub znajomym. Co więcej, aż 66 proc. użytkowników przyznało systemowi maksymalną ocenę 10 w dziesięciostopniowej skali.

To ważny sygnał nie tylko dla administracji, ale także dla całego rynku innowacji publicznych. Sukces cyfrowych usług nie zależy wyłącznie od ich wdrożenia, lecz od tego, czy obywatele rzeczywiście chcą z nich korzystać. W tym przypadku widać, że dobrze zaprojektowane rozwiązanie może budować zaufanie do e-usług i zmieniać codzienne doświadczenie pacjenta. Centralna e-rejestracja nie eliminuje tradycyjnych form zapisu, ale daje alternatywę wygodniejszą, szybszą i bardziej przejrzystą.

To dopiero początek rozbudowy systemu

Na razie przez centralną e-rejestrację można zapisać się na mammografię, test HPV HR oraz pierwszą wizytę u kardiologa z e-skierowaniem. Według danych resortu zdrowia we wszystkich województwach dostępne są dziesiątki tysięcy wolnych terminów, w tym około 190 tys. na mammografię, 92 tys. na test HPV HR i niemal 27 tys. na pierwszą wizytę kardiologiczną. Dodatkowym narzędziem jest elektroniczna poczekalnia, która automatycznie szuka terminu zgodnego z preferencjami pacjenta i informuje go o możliwym zapisie.

Najważniejsze z punktu widzenia przyszłości jest jednak to, że system będzie rozszerzany. Od 1 sierpnia 2026 roku ma objąć osiem kolejnych świadczeń specjalistycznych, a docelowo wszystkie konsultacje u lekarzy specjalistów finansowane przez NFZ. To oznacza, że centralna e-rejestracja może stać się jedną z najważniejszych inwestycji organizacyjnych i technologicznych w polskiej ochronie zdrowia. Jeżeli utrzyma wysoką ocenę pacjentów i skutecznie ograniczy marnowanie terminów, stanie się przykładem tego, jak cyfrowe innowacje mogą przekładać się na bardzo konkretne korzyści społeczne i systemowe.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj