Kiedy serce prowadzi do innowacji – jak Marta Ramut porzuciła wszystko i zaczęła od zera. Powstanie Rampol Engineering.

W 2018 roku podjęła Pani decyzję o przeprowadzce do Rzeszowa. Jakie czynniki wpłynęły na tę decyzję i jak ta zmiana otworzyła nowe możliwości dla Pani i dla firmy?

Decyzja o przeprowadzce była daleka od chłodnej kalkulacji – to był impuls, emocja, przypadek, który zmienił wszystko. Głównym czynnikiem, który mnie tu sprowadził, był przystojny, charyzmatyczny brunet, który sprawił, że świat nagle nabrał innych barw. To była decyzja podjęta sercem, a nie rozumem – skok w nieznane, bez żadnego planu awaryjnego.

Nie myślałam wtedy o biznesie. Po prostu przyjechałam na chwilę, by pomóc w rozwiązaniu kilku kwestii prawnych w firmie mojego szwagra i… zostałam. Los, który wydawał się działać spontanicznie, w rzeczywistości prowadził mnie w stronę nowych możliwości i stworzenia Rampol Engineering.

Firma Rampol specjalizuje się w produkcji wielkogabarytowych konstrukcji stalowych, w tym samorozładowujących się zsypów (hopperów) do magazynowania produktów sypkich, takich jak kawa, mąka czy zboża. Jej produkty są wykorzystywane w przemyśle rolnym i spożywczym.

Jakie cechy uważa Pani za kluczowe w prowadzeniu tak innowacyjnej firmy?

Dla mnie kluczową cechą w prowadzeniu innowacyjnej firmy jest determinacja – umiejętność podnoszenia się po każdym potknięciu i próbowania po raz drugi, trzeci, piąty, jeśli trzeba.

Drugą cechą jest intuicja, która – szczególnie u kobiet – bywa bezcennym kompasem. Nie zawsze mamy pełne dane i gwarancję sukcesu. Ale czasem wystarczy wewnętrzne przeczucie i głos, który mówi: „Idź dalej” – i właśnie wtedy trzeba iść.

Jak Pani postrzega rolę kobiet w branży inżynieryjnej i jakie rady ma Pani dla młodych kobiet, które chcą iść w Pani ślady?

Nie będę lukrować rzeczywistości. Jest trudno. Jest brutalnie. Będzie bolało. Branża inżynieryjna to wciąż świat zdominowany przez mężczyzn, gdzie kobieta musi udowadniać swoją wartość dwa razy bardziej, a młoda kobieta – dziesięć razy bardziej. To rzeczywistość, w której na starcie słyszymy: „To się nie uda”, „To nie miejsce dla kobiet”.

Moja rada? Przygotować się mentalnie. Bo najtrudniejsza walka nie toczy się na rynku – ona toczy się w naszej głowie. To tam decydujemy, czy poddamy się przy pierwszej przeszkodzie, czy zaciskamy zęby i pójdziemy dalej.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj