Innowacyjność nie zawsze oznacza stworzenie zupełnie nowej technologii. Czasem największym przełomem jest inne spojrzenie na dobrze znany produkt i nadanie mu nowego znaczenia. Rafał Topolewski, twórca marki Primario Grande, przekonuje, że przyszłość miejskiej przestrzeni będzie należeć do rozwiązań projektowanych wokół realnego sposobu życia ludzi.

Jak rozumie Pan dziś innowacyjność w działalności Primario Grande?

Dla nas innowacją nie jest samo kupienie nowej maszyny czy stworzenie kolejnego modelu. Najpierw trzeba zrozumieć potrzebę człowieka, a dopiero potem zaprojektować produkt. Możemy stworzyć dziesiątki nowych rozwiązań, ale jeśli nie rozwiązują realnego problemu użytkownika, pozostają tylko nowością. Prawdziwa innowacja powinna być użyteczna, funkcjonalna i odpowiadać na więcej niż jedną potrzebę.

Czyli klient nie szuka już samego produktu?

Dokładnie. Klient najczęściej przychodzi po produkt, ale tak naprawdę chce rozwiązać problem. Mówi, że potrzebuje ławek, koszy czy stojaków rowerowych, a po chwili okazuje się, że jego potrzeba jest dużo szersza. Dlatego pytamy: kto będzie korzystał z tego miejsca, jak długo tam zostanie i czego rzeczywiście będzie potrzebował?

W praktyce projektujemy fragment życia człowieka. Jeśli ktoś spędzi w danym miejscu 20 minut, może potrzebować odpoczynku, cienia, ochrony przed deszczem, energii do telefonu albo po prostu komfortu. Dobra przestrzeń powinna mu to zapewnić.

Jak wygląda więc mała architektura miasta przyszłości?

Ławka nie musi już być tylko miejscem do siedzenia. Może dawać światło, energię, cień, informację albo możliwość ładowania telefonu. Jeden dobrze zaprojektowany element może jednocześnie odpowiadać na kilka potrzeb użytkownika.

Rozwijamy też linię Smart, między innymi autonomiczne parkingi rowerowe z możliwością rezerwacji miejsca i ładowania e-rowerów. To rozwiązania, które mają sprawić, że korzystanie z alternatywnej mobilności stanie się wygodniejsze i bezpieczniejsze.

Jak odzyskać miejską przestrzeń z „betonozy”?

Miasta są coraz bardziej zagęszczone i praktycznie walczymy o każdy metr przestrzeni. Przez lata budowaliśmy beton, a dziś próbujemy szybko odzyskać zieleń. Nie zawsze musi to oznaczać wieloletnią i kosztowną przebudowę. Czasem można szybko wprowadzić cień, roślinność, miejsca odpoczynku i nowe funkcje. Technologia jest tylko narzędziem. Liczy się to, czy dzięki niej człowiek chce w danym miejscu zostać dłużej.

Czy polskie miasta odchodzą od spójności na rzecz różnorodności?

Tak. Kiedyś całe miasto miało jeden typ ławki czy kosza. Dzisiaj architekci i deweloperzy coraz częściej chcą podkreślić indywidualny charakter inwestycji. Polska zaczyna trochę przypominać drugi Dubaj – każde osiedle chce być inne. To daje różnorodność, ale wymaga też rozsądku. Forma powinna wyróżniać, ale funkcjonalność musi pozostać najważniejsza.

Czy jakość przestrzeni wokół inwestycji coraz częściej decyduje o jej atrakcyjności?

Zdecydowanie. Coraz częściej o przewadze inwestycji nie decyduje już wyłącznie metr kwadratowy mieszkania, ale również to, co mieszkaniec otrzymuje po wyjściu z budynku – zieleń, komfort, funkcjonalność i jakość wspólnej przestrzeni.

Klient patrzy dziś nie tylko na wnętrze mieszkania, ale również na to, co zobaczy przez okno. Czy ma gdzie spacerować? Czy dziecko ma bezpieczne miejsce do zabawy? Czy można spotkać się z sąsiadami, odpocząć albo bezpiecznie zostawić rower?

Możemy zaprojektować piękną elewację czy ogromny balkon, ale jeśli człowiek nie może z tych przestrzeni realnie korzystać, ich wartość staje się pozorna. Trzeba projektować nie tylko powierzchnię, ale przede wszystkim sposób, w jaki ludzie będą z niej żyć.

Czy wymaga to innej współpracy z architektami i projektantami?

Tak. Im wcześniej zaczynamy ze sobą rozmawiać, tym lepszy jest efekt. Projektant wnosi wizję i charakter miejsca, a my doświadczenie producenta i wiedzę o wykonalności. Dzięki temu można zachować oryginalność projektu, a jednocześnie stworzyć rozwiązanie funkcjonalne, trwałe i racjonalne kosztowo.

Co jest najważniejszą kompetencją przedsiębiorcy tworzącego takie rozwiązania?

Świadomość tego, czego jeszcze się nie wie. Prawdziwą przewagą jest umiejętność rozpoznania brakujących kompetencji i ich szybkiego uzupełnienia. Właściciel nie musi znać się na wszystkim. Powinien natomiast potrafić zbudować zespół ludzi, którzy posiadają wiedzę potrzebną organizacji na kolejnym etapie rozwoju.

Czy wraz ze wzrostem firmy zmienia się rola właściciela?

Zdecydowanie. Trzeba nauczyć się delegować i zaakceptować, że nie da się kontrolować wszystkiego. Lider nie powinien być człowiekiem od każdego problemu. Jego rolą jest widzieć to, czego organizacja jeszcze nie widzi – kierunek, ograniczenia i kompetencje, które będą potrzebne za chwilę. Przyszłości nie można tylko przewidywać. Trzeba ją projektować wcześniej.

Jaki jest kolejny krok Primario Grande?

Zbudowanie miasta przyszłości. Chcemy rozwijać nasze rozwiązania jako spójny ekosystem smart i pokazywać miastom oraz inwestorom, że mała architektura może realnie zmieniać sposób korzystania z przestrzeni. Drugim kierunkiem jest mocniejsze wejście na rynki europejskie. Polska ma świetnych technologów, konstruktorów i producentów. Potrafimy tworzyć rozwiązania na światowym poziomie i powinniśmy dużo odważniej pokazywać je poza Polską. Ostatecznie jednak nie chodzi o stworzenie najbardziej zaawansowanej ławki, parkingu czy urządzenia. Chodzi o zaprojektowanie takiego fragmentu miasta, w którym technologia pozostaje w tle, a człowiek po prostu chce zostać.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj