Przedsiębiorczość to styl życia prowadzący do rozwoju i niezależności – mówi mentor Szymon Karwasz.

Szymon Karwasz to przedsiębiorca, mentor i specjalista od budowania marki osobistej na LinkedIn. Od wczesnej młodości wiedział, że chce prowadzić własną działalność – nie tylko z potrzeby niezależności, lecz także z powodu niepełnosprawności, która utrudniała mu odnalezienie się na rynku pracy.

Jak narodziła się u Pana potrzeba prowadzenia własnego biznesu?

Już w wieku 18 lat wiedziałem, że będę przedsiębiorcą. Wynikało to z pragnienia niezależności i faktu, że przez niepełnosprawność ciężko byłoby mi znaleźć odpowiednie miejsce na rynku pracy. W wieku 21 lat założyłem pierwszą firmę. Był to czas intensywnej nauki, prób i błędów, który dał mi wiedzę biznesową i umiejętność radzenia sobie w trudnych sytuacjach.

Jakie rady dałby Pan początkującym przedsiębiorcom?

Przede wszystkim doradzałbym wytrwałość. Dziewięć na dziesięć działań może zakończyć się porażką, ale to jedno udane buduje naszą przyszłość. Wielu osobom wydaje się, że przedsiębiorczość to luksus i drogie samochody. W rzeczywistości to codzienna, często samotna praca, wymagająca dyscypliny, konsekwencji i cierpliwości.

Wielu przedsiębiorców walczy z perfekcjonizmem. Jak Pan to postrzega?

Sam musiałem się go wyzbyć… Teraz wyznaję zasadę „done is better than perfect”. Wolę zrobić coś dobrze i iść dalej, niż utknąć na poprawkach i dążeniu do ideału. Perfekcjonizm paraliżuje i zabiera czas, który można przeznaczyć na rozwój biznesu. Tempo działania i gotowość do nauki daje przewagę, której nie zapewni perfekcjonizm.

Skąd zainteresowanie LinkedInem?

Początkowo działałem w reklamie. W trudnych latach 2015–2017 skupiłem się na edukacji i odkryłem, jak ważna jest marka osobista. Zauważyłem też potencjał LinkedIna – w Polsce portal raczkował, ale już wtedy widziałem, że stanie się miejscem kluczowym dla przedsiębiorców.

Wiele osób boi się publikować. Co jest tego powodem?

Strach przed oceną – który, swoją drogą jest naturalny. Moi klienci często obawiają się krytyki czy hejtu. Ale LinkedIn to wspierająca społeczność. Publikowanie jest doceniane, a hejt praktycznie nie występuje. Warto zacząć, bo każdy post to krok w budowie marki i zrozumienia oczekiwań odbiorców.

Co jest kluczowe w budowaniu wizerunku na LinkedInie?

Autentyczność. Jeśli nie wyróżnimy się niczym, to ciężko jest później o budowę marki osobistej, o budowę społeczności, ponieważ wtedy jesteśmy właśnie w tej „jednolitej masie” innych publikujących. Zalecam każdemu, kto chce publikować na LinkedIn znalezienie „własnego ja”, które będzie naszym wyznacznikiem, osobistą flagą, takim podpisem, że to my właśnie piszemy ten post, że to my stoimy za tą publikacją. Zwłaszcza teraz, gdy treści może generować sztuczna inteligencja, ludzie wyczuwają, czy za postem stoi człowiek.

Sam post wystarczy?

Absolutnie nie. Równie ważne jest odpowiadanie na komentarze i bycie dostępnym dla odbiorców. To poczucie, że autor jest cały czas dostępny, namacalny – niezależnie od tego, czy mamy do czynienia z prezesem dużej firmy, czy początkującym przedsiębiorcą – zawsze chcemy mieć możliwość kontaktu z drugim człowiekiem. Warto też wspomnieć o moim „koniku”, jakim jest networking. Jeszcze 5–7 lat temu wystarczyło budować społeczność online, np. spotykać się na webinarach– to był raczej kontakt jednostronny. Dziś kluczowe staje się wyjście do ludzi i realu, kameralne spotkanie, podczas którego można naprawdę porozmawiać, uścisnąć dłoń i poczuć prawdziwe emocje. Często powtarzam moim klientom, że to właśnie ten moment jest „wejściem na wyższy poziom”. To buduje relację i zaufanie.

Z tym związana jest Pana inicjatywa „Zlinkowani”. Jak ona powstała?

Pomysł pojawił się z dwóch stron – odbiorcy sygnalizowali potrzebę spotkań, a ja widziałem, że brakuje takiej przestrzeni. Zaczęliśmy od małych wydarzeń w Warszawie dla 20 osób. Dziś mamy konferencje, w których uczestniczy prawie 100 przedsiębiorców. To przestrzeń do wymiany doświadczeń i rozmów o problemach, które wszyscy mamy zbliżone.

W Pana pracy pojawia się też rola mentora. Na czym ona polega?

Pomagam przedsiębiorcom odkryć ich wyjątkowość i przełamać blokady, także te mentalne. W Polsce wciąż pokutuje przekonanie, że „pieniądze lubią ciszę” lub „nie wolno wychodzić przed szereg”. Tymczasem odwaga, konsekwencja i autentyczność są największą wartością. Proces mentoringowy obejmuje kilka spotkań – zaczynamy od biznesu, ale czasem schodzimy na tematy prywatne, bo one blokują nas równie mocno.

Często podkreśla Pan wagę zdjęć. Dlaczego?

Ludzie chcą widzieć człowieka, a nie logotyp. Profesjonalna sesja – najlepiej w plenerze, w naturalnym otoczeniu – pokazuje ludzką twarz biznesu. To buduje zaufanie i profesjonalny wizerunek w oczach klientów i współpracowników. Historia Szymona Karwasza pokazuje, że prowadzenie biznesu to coś więcej niż sposób na zarobek – to szansa na życie pełne pasji, ale tylko jeśli jest realizowany w zgodzie z własnymi przekonaniami. Kluczowe jest zrozumienie własnych zasobów oraz umiejętność ich świadomego wykorzystania. Równie ważne jest zrozumienie roli porażek, bo to właśnie one kształtują i są naturalną częścią drogi przedsiębiorcy.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj